IN MY DREAMS

MÓJ ANIOŁ STRÓŻ

niedziela, 1.sierpnia.2010, 19:18
Tak więć zgodziłam się na tą panią bo wiedziałam, że jest to jedyna osoba, której choć troche na mnie będzie zależało i nie będą jej obojętne moje losy. Od tamtej pory dziewczyny w grupie mówiły, że mam nową mamę ja oczywiście mówiłam im że są głupie ale tak naprawdę w duchu byłam bardzo zadowolona. Czułam się taka ważna(dla kogoś). Dzięki temu uczuciu każdy dzień w tym ośrodku był łatwiejszy! Z czasem na dyżurach tej pani zaczęłam pomagać jej w obowiązkach dopilnowywałam, żeby dziewczyny były grzeczne,nie biły się i nie paliły w pokojach itp. Co tu dużo mówić to nie była łatwa młodzież. Tak mijały miesiące,aż pozostało i do wyjścia z ośrodka ok 6m-cy. Zaczęłam się obawiaćco się ze mną stanie, jak sobie w życiu poradzę na wolności. Skończyłam w MOW szkołę zawodową i nie mogłam opuścić ośrodka wcześniej bo postanowienie sądu dla nieletnich było takie że do 18lat mam tam być. Więc poprosiłam, żeby puścili mnie doszkoły poza placówką. Już na samo zapytanie się mnie wyśmiali, wszyscy mówili ty i szkoła średnia, gdzie cie kto tam weźmie. Szlak mnie trafiał na takie gadanie bo nie wierzyli w koje morzliwości!Szczerze mówiąc sama w nie nie wierzyłam, ale tak bardzo chialam tym wszystkim niedowiarkom udowodnić-za wszelką cenę, że dam radę. Mój opiekun wstawił się za mna i podzielał moje zdanie,że sobie poradze i że nie można tak poprostu kogoś skreślać nie dając mu szansy! Do dziś pamiętam jak zaciekle broniła naszego wspólnego zdania! Wtedy poczułam jakąś wewnętrzną energie, takie ogromne uczucie wdzięcznośći. Płakać mi się chiało,że ktoś tak we mnę pokładał nadzieje nie znając mnie jeszcze. Tegosię nie da opisać.Ciągle nikt cie nie zauważał no chyba, że narozrabiałam a tu nagle ktoś mnie broni i chce dla mnie dobrze.
Po tamtym zdarzeniu pierwszy raz doo tej pani powiedziałam mamo!!!!!!!!!!!!!!
Dla mnie to słowo ma ogromną moc,bouważam że matka tą najpiękniejsze co człowiek posiada. Ktoś kto kochał i kocha nas całe życie bezgranicznie, bezwarunkowo. Nigdy w życiu bym nikogo tak nie nazwała obiecałam to sobie! A tu sama siebie zaskoczyłam. To było przemyślane dlugo się szykowałam do tego by wypowiedzieć to słowo w kierunku tej pani. Od tamtej pory byłyśmy matką i córką.
Dlaczego opisuję to, że byłam bez rodziców od urodzenia, żebyście zrozumieli cały ciąg wydzrzeń które opisze później i przede wszystkim więź jaka łączyła mnie z mamą.

bad-dream
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

TAK TO SIĘ ZACZĘŁO...

niedziela, 1.sierpnia.2010, 18:53
Wszystko zaczęło się pare lat temu kiedy trafiłam do Ośrodka Wychowawczego dla zdemoralizowanej młodzieży, a wczesniej przebywałam kilkanaście lat w Domu dziecka.
Kiedy trafiłam do tej placówki byłam zagubiona, samotna i rozczarowana tym, że nikt nie chiał popracować nad trudnym dzieckiem , które nie miało wzorca określonych "prawidłowych" zachowań i postaw. Miałam zaledwie 15lat i jedyne za co tam trafiłam to brak chęci rozmów o moich uczuciach i komunikacji z dorosłymi. Byłam niechętna rozmowami o tym jak powinnam się zachowywać, a jak się zachowuję. Co robię, żle i czego mi nie wolno. W pewnym momęcie przestało mi zależeć na wszystkim tj, szkole, kolegach, i wszystkim co mnie otaczało. Było mi wszystko jedno... Jedyne na czym mi zależało to żęby nie powielić błędów rodziny. Zupełnie zdemoralizowanej, wielodzietnej i patologicznejrodziny!
Chciałam być dobrym człowiekiem, wyczulona byłam na krzywdę ludzką i do tej pory jestem, chodź już w mniejszym stopniu. Wychowawcy nie umieli ze mna pracować-tak to dziś oceniam po skończonych studiach na pedagoga. Jestem przekonana, że gdyby okazywali więcej chęci i zainteresowania moją osobą nie musiałabym trafić do Ośrodka zamkniętego.Nie miałabym powodów zamykać się w sobie i obrażać na cały świat. ..
Będąc w tej placówce poznałam wychowawczynię. Kobieta koło 50tki, przy kości z ostrymi rysami i surowym spojrzeniu. Jednak gdy się przyjżałam jej twarzy dostrzegłam w jej oczach płynące dobro. Była dość wymagająca i stanowcza. W działaniach pedagogicznych żadko popełniała błędy, ale nie to było najważniejsze. To co przykuło moją uwagę do niej to to, że dobrodziecka stawiała na pierwszy plan swojej pracy. To ten czynnik spowodował, że poczułam, że dobrze że tu jestem bo ktoś mnie może zauważyć. Tak też się stało. Na dyżurach u tej Pani przyglądałam się jej pracy i temu w jaki sposób porozumiewa sięz wychowankami. Na czym jej zależy i co chce osiągnąć dzięki swojej pedagogicznej postawie. Pragnęła jednego jak nieliczni wychowawcy wszystkich placówek, w których przebywałam naszego dobra!
Pomyślałam sobie co za wspaniały człowiek...skąd w niej ta energia i siła woli do tego by zmieniac nasze zycie i postawy nalepsze? Do dziś się nad tym zastanawiam, ale juz nie tak bardzo jak wtedy.
Tak mijały dni, miesiące i lata poznawałamm tą kobietę każdego dnia z innej strony, aż pewnego dnia przyszło pismo z sądu o przyznanie mi opiekuna prawnego. Pedagog wzieła mnie na rozmowę do swojego gabinetu i zapytała: kogo widzę w roli mojego opiekuna? Najchętniej bym odpowiedziała wtedy, że nikogo ale wybrać musiałam. Pomyślałam sobię, że nadaje się tylko jedna osoba...właśnie ta wychowawczyni.
bad-dream
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

TEMAT BLOGA

niedziela, 1.sierpnia.2010, 18:51
Chciałabym opisać najtrudniejsze jak również najwspanialsze chwile mojego życia. Podzielić się nimi z ludźmi i oczekując jednocześnie, że będę miała możliwość porozmawiania na ten temat, aby poznać opinie innych. Wszystko co opiszę jest prawdziwe-choć czasem sama się zastanawiam jak mogłam, aż tyle udźwignąć na swoich jeszcze młodych barkach...
Postaram się opisać wszystko bardzo szczegółowo, aby każdy mógł sobie wyobrazić co tak naprawdę działo się w mojej głowie w danym momencie i jak sobie z tym radziłam. Liczę jednocześnie na to, że będę przykładem dla tych, którym również jest ciężko i pisząc tego bloga pragnę zachęcić do walki z samym sobą i przeciwnościami losu....!

bad-dream
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


Szablon wykonała: Emm,
pobrano z: szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga